Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 września 2015

"Szczęście to nie stacja do której można dotrzeć, to sposób podróżowania." Margaret Lee Runbeck


Dzisiejszy dzień spędzamy z Hanią w domu. Wczoraj byłyśmy na szczepieniu, a dzisiaj stan podgorączkowy. Skorzystałam z chwilki drzemki Hani i zamiast sprawdzać w internecie i pytać doktora google o możliwe powikłania po szczepieniu :( zrobiłam instagramowe podsumowanie miesiąca.
A nasz wrzesień był cudny. Pierwsze Hankusiowe wakacje nad morzem. Dzisiaj, aż trudno mi uwierzyć, że było to zaledwie trzy tygodnie temu.







Teraz Gwiazdeczka śpi, a jak śpi to zdrowieje...

Dobrej nocy- jeszcze wrześniowej...

piątek, 18 września 2015

Z letnich marzeń jesienią robi się konfitury *


















Jesteśmy z powrotem :) Nasze wakacje dopiero się skończyły. Były piękne i dobre. Wróciłyśmy robić konfitury z naszych letnich marzeń :) utrwalić te ciepłe dni, zawekować letnie smaki, zapachy, kolory, tą słoneczną energię na długą jesień i zimę, aby starczyło do wiosny. Wystarczy na pewno-mamy mnóstwo wakacyjnych wspomnień :)

A oto nasze tegoroczne, ogrodowe zbiory. Stawiamy dopiero pierwsze kroki w ogrodnictwie, ale uważam, że egzamin zdany ;)




Nasza morelka pięknie zaowocowała w tym roku. Gałęzie uginały się pod ciężarem owoców. Musieliśmy je podeprzeć, aby nie połamały się.














Konfitury z letnich marzeń...






* angielskie przysłowie ogrodnicze

poniedziałek, 27 lipca 2015

Od świętej (H)anki zimne wieczory i ranki





Tak oto pięknie obchodziliśmy pierwsze imieniny Hani. Było ciepło i miło. I nie mówię o pogodzie, chociaż ta była wymarzona. Ciepło i miło było w naszych sercach, wokół nas... Nasza Hanna (hebr. han­nah - łaska), nasza łaska...

Małe spa w ogrodzie, w basenie pełnym kosmosów.




Papierówka u dziadków pierwszy raz owocowała. Pierwsze jabłuszko na pierwsze imieniny :)



Niedzielny spacer z mamą i tatą oraz moczenie nóżek w fontannie.



Wycieczka nad Czechowice i plażowe szaleństwo.



To wszystko jednego dnia :)

Korzystamy z lata ile się da, łapiemy promienie słońca, bo w końcu Hanna (26.07) to już przecież... jesienna panna :) 


niedziela, 26 lipca 2015

Dwa brzegi ponad tęczą w lipcowych kadrach





We wstępie książki Ewy Pisuli-Dąbrowskiej "Dwa brzegi ponad tęczą" zatytułowanym Kazimierska choroba Zdzisław Skrok napisał: Lektura ta jest jednak tylko dla wybrańców. Tylko tych olśni i zachwyci. Tych, którzy popadli w kazimierską chorobę albo są na dobrej ku niej drodze. A niewtajemniczeni nie mają tu nic do szukania.

Ja już dawno zapadłam na kazimierską chorobę. Kazimierz Dolny skradł moje serce. Kocham do niego wracać. Książka "Dwa brzegi ponad tęczą" olśniła mnie i zachwyciła. Jest to zbiór opowiadań o Kazimierzu i jego mieszkańcach, ale nie tylko... Pięknie ujęła to moni-libri: "(...) Dwa brzegi ponad tęczą raczej się smakuje, nie pochłania. Raczej długo maluje się obraz według wskazań Ewy Pisuli-Dąbrowskiej, czekając jego wyschnięcia, aby barwy się nie rozmyły, kolory nie rozmazały. I właściwie – nie opowiem o czym jest książka, bo nie sposób, ale to garść wspomnień z przeszłości, uwag do teraźniejszości, myśli niewypowiedzianych, żywych ciągle obrazów. W tej książce, jak mówi sama autorka:

… podzieliłam się tym, co do mnie z czasem wróciło.

Echem.

Echem niesionym wiatrem, naznaczonym losem.

Było zmiennie słyszalne. Czasami było jak zapach.

Ulotne.

Bywało, że czekałam, aż zapach wejdzie w reakcję ze skórą, odparuje i pozostaną jedynie odczucia. Echo.

(...)"


Gorąco polecam, wspaniała lektura.


A tymczasem kadry z pięknego i gorącego pierwszego dnia lipca. Miesiąc przywitaliśmy w Kazimierzu...