Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzaki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 września 2015

Z letnich marzeń jesienią robi się konfitury *


















Jesteśmy z powrotem :) Nasze wakacje dopiero się skończyły. Były piękne i dobre. Wróciłyśmy robić konfitury z naszych letnich marzeń :) utrwalić te ciepłe dni, zawekować letnie smaki, zapachy, kolory, tą słoneczną energię na długą jesień i zimę, aby starczyło do wiosny. Wystarczy na pewno-mamy mnóstwo wakacyjnych wspomnień :)

A oto nasze tegoroczne, ogrodowe zbiory. Stawiamy dopiero pierwsze kroki w ogrodnictwie, ale uważam, że egzamin zdany ;)




Nasza morelka pięknie zaowocowała w tym roku. Gałęzie uginały się pod ciężarem owoców. Musieliśmy je podeprzeć, aby nie połamały się.














Konfitury z letnich marzeń...






* angielskie przysłowie ogrodnicze

czwartek, 8 stycznia 2015

Małe radości...


"Bądź zakochana w swoim życiu. W każdej jego minucie" 

Jack Kerouac







6 stycznia w  Święto Trzech Króli pogoda była wymarzona: świeży śnieg, lekki mróz, słoneczko. Ubraliśmy Hanię cieplutko, otulona smacznie spała w wózeczku, a my korzystając z chwili drzemki naszej kruszynki piliśmy gorącą kawę w zimowym ogrodzie. Później długi spacer. Pies się wyszalał, my zmarzliśmy, z rumieńcami i czerwonymi nosami wróciliśmy do domu. 
...takie moje małe radości...









sobota, 27 grudnia 2014

Świątecznie





Wiersz staroświecki

Pomódlmy się w Noc Betlejemską, w Noc Szczęśliwego Rozwiązania, by wszystko się nam rozplątało, węzły, konflikty, powikłania. Oby się wszystkie trudne sprawy porozkręcały jak supełki, własne ambicje i urazy zaczęły śmieszyć jak kukiełki. Oby w nas paskudne jędze pozamieniały się w owieczki, a w oczach mądre łzy stanęły jak na choince barwnej świeczki. Niech anioł podrze każdy dramat aż do rozdziału ostatniego, i niech nastraszy każdy smutek, tak jak goryla niemądrego. Aby się wszystko uprościło - było zwyczajne - proste sobie - by szpak pstrokaty, zagrypiony, fikał koziołki nam się grobie. Aby wątpiący się rozpłakał na cud czekający w swej kolejce, a Matka Boska - cichych, ufnych - na zawsze wzięły w swojej ręce. ks. Jan Twardowski




Święta, święta i po świętach to uniwersalny zwrot kończący sielankę świąteczną :) 
Sielankowo było... nawet Florian przytulony do lalki Hani wkomponował się w świąteczny klimat.





Klimatu świątecznego zabrakło jedynie za oknem. W Boże Narodzenie wybraliśmy się na spacer. Pogoda, no cóż... była wiosenna, forsycja zakwitła...




Wystarczyła jedna noc. Drugi dzień Świąt i mamy zimę :)







Spędziliśmy go z Hanią w domu. Kruszynie zębuszki rosną i katarek bardzo dokucza. Wyspała się dzisiaj porządnie, cały czas trzymając mamę za palec :) próbowałam się wymknąć kilka razy, ale nic z tego nie wyszło ;) Zimę obserwowałyśmy przez szybę, wdychając inhalacje ze skórek pomarańczowych i lawendy. Taki dzień domowy, nieśpieszny...   





niedziela, 14 grudnia 2014

Już jest...



Nasza choinka już wystrojona. Pierwsza choinka na pierwsze Święta Hani. 
W kwestii choinki jestem tradycjonalistką :) "wystrojona jak choinka" - taka właśnie ma być. Nasza jest zielona, pachnąca, przyozdobiona kolorowymi bombkami koniecznie szklanymi, wszelkiego rodzaju aniołkami, drewnianymi ozdobami, słomkowymi gwiazdkami, błyszczącymi ptaszkami, czerwonymi muchomorkami, skrzącymi łańcuchami...
Podobają mi się motywy przewodnie w strojeniu choinek: czerwona, złota, srebrna czy też wersje minimalistyczne po prostu zielona, ale u siebie muszę mieć choinkę domową, taką jak w dzieciństwie :) Bardzo lubię moje ozdoby choinkowe zbierane przez lata, co roku staram się je uzupełnić o jakiś drobiazg. One też tworzą rodzinną historię, przywołują wspomnienia. Niestety do dzisiejszego dnia nie zachowały się u nas bombki, które uwielbiałyśmy z siostrą. Szklane, okrągłe lub owalne z dziurką. Podobne do tych na zdjęciu.




Nie ostała się ani jedna, bo zaczarowane tymi cackami wkładałyśmy do nich paluszki, często trochę za mocno i wpadały one do środka. Piękne były. 

Dzisiejsze oprawianie i strojenie choinki. Prawie cała rodzina w tym brała udział, brakuje tylko Florka (kota). Prezes jak widać na zdjęciach czule opiekował się Hanią - Mikołajką :)










Miłego przedświątecznego tygodnia Wam życzę :)

niedziela, 22 września 2013

Trochę o lecie...

Dzisiaj pierwszy dzień jesieni. Niestety zabrakło mi lata na pisanie postów na bieżąco. Moje podróże dopiero się skończyły, walizki jeszcze nie rozpakowane. Zabrakło czasu na pisanie postów, ale za to lato (ale mi się zrymowało:) wykorzystane maksymalnie. 
Miesiąc spędziłam w moich kochanych Górach Świętokrzyskich. Moi rodzice mają tam dom. Drewniany z dużym tarasem ukryty w Puszczy Jodłowej. Myślę, że bardzo niedawno tak naprawdę doceniłam jego istnienie. Gdy byłyśmy małe ja i moja siostra spędzałyśmy w nim przynajmniej dwa miesiące w roku. Mamy stamtąd piękne wspomnienia, prawdziwych, beztroskich wakacji. Później wydawało nam się, że jest w naszej enklawie nudno i nie ma co robić (teraz mój 15-letni brat jest na tym etapie). Ciągnęło nas w wielki świat i duże kurorty. Żeby tylko coś się działo, dużo ludzi, gwar. Ten okres już za nami. Chyba dojrzałyśmy :) 
Teraz uważamy, że to NAJPIĘKNIEJSZE miejsce na ziemi. 



Nie ma nic przyjemniejszego niż kawa na tarasie w koszuli nocnej, bez pośpiechu. Widok na las, łąkę i odgłosy przyrody. Taka kawa ma niepowtarzalny smak. Będę na nią czekać cały rok. 
Do okien sypialni zaglądają nam sikorki, które mieszkają w starej jabłoni rosnącej za domem. Jabłoń ta jest piękna, pnie się po niej dzika róża, która cały rok przystraja leciwe drzewo w kwiaty i owoce. 




















































































Były to pierwsze wakacje mojego siostrzeńca. Wydaje mi się, że on też już pokochał to miejsce. Jak myślicie?:)





W naszym domku w leśnym zakątku nie mamy telewizora i stałego łącza internetowego. Nie mamy bieżącej wody i pralki automatycznej. Mamy piękny jodłowy las, krystalicznie czystą wodę w strumieniu i niezastąpioną Franię, która służy nam od wielu lat. Wakacyjne pranie to u nas rytuał. Frania, tara do prania, żeliwna balia -eksponaty, które niektórzy uważają już za typowo dekoracyjne w naszym wakacyjnym domu są w ciągłym użyciu. Pranie odbywa się na tarasie lub przy studni. Najpierw grzejemy wodę, ciepłą wlewamy do Frani-pierzemy, Frania miło furgocze. Wyprane zanosimy do strumienia, tam nabieramy czystą wodę do bali i płuczemy. Czyste, bielutkie rozwieszamy na sznurach na tarasie. Zapach tego wakacyjnego prania -niepowtarzalny. Takie proste czynności mają tam całkiem inny urok, a co najdziwniejsze... można z nich czerpać radość.















Na pewno jeszcze nie raz tej jesieni powrócę na blogu do wakacji, nie tylko tych świętokrzyskich. Wiele pięknych miejsc udało mi się tego lata odwiedzić. Uwielbiam tą energię, którą zabieram ze sobą z tych zakątków, mam nadzieję, że wystarczy mi jej na całą długą jesień i zimę.

Ciepłej nocy Wam życzę- dzisiaj pierwsza jesienna. Dobranoc.