Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mój dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mój dom. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 grudnia 2016

Oczekiwanie



" Czekając na... nowe wyzwanie, telefon od bliskiej osoby... urodziny mamy... spóźniający się tramwaj, decyzję sądu... powrót syna marnotrawnego... narodziny dziecka... święta Bożego Narodzenia... Czekając, czekając... jesteśmy podekscytowani i rozpiera nas radość, gdy w perspektywie czekają nas miłe chwile i pozytywne doświadczenia. Sfrustrowani, zalęknieni, niepewni, gdy odebrano nam już wszelkie złudzenia i nie pozostawiono cienia nadziei lub kiedy tracimy kontrolę nad własnym życiem i ktoś inny kieruje naszym losem, decydując, co jest dla nas dobre, a co złe. Życie człowieka to czas oczekiwania. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska podkreślała często, że piękno tkwi nie tyle w spełnieniu, ile w oczekiwaniu właśnie. Oczekiwanie może stać się prawdziwą ekscytacją. Najciekawszy moment, to ta krótka chwila, gdy otwieramy otrzymany list. Nie znając treści, karmimy się jeszcze swymi złudzeniami i wyobrażeniami, uruchamiamy wszystkie zmysły i oczami wyobraźni staramy się odgadnąć słowa zamieszczone w korespondencji. Każde oczekiwanie wiąże się ze swoistym napięciem, a także z pewną niewiadomą. Stąd samo życie jest tak fascynujące i dlatego warto żyć pełną piersią. Nie wiemy, kto pojawi się jutro na naszej drodze i jakie będą skutki owego spotkania... „Bo ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy, ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy” - słowa piosenki Marka Grechuty uświadamiają nam i upewniają nas zarazem w przekonaniu, że choć codzienność w wielu domach wydaje się być trudna i szara, monotonna i bez perspektyw na przyszłość, to jednak nie należy tracić nadziei, bo w życiu wszystko jest płynne i nie wiemy, co przyniesie nam dzień następny - może sukces? A może porażkę? Dowie się o tym tylko ten, kto gotów jest przyjąć kolejny dzień w darze. Ta wielka niepewność, którą karmi nas każdy poranek, stokroć cenniejsza i ważniejsza jest od tej jednej porażki, którą poniesiemy pewnego dnia, a wyciągając z niej naukę, staniemy się silniejsi i mądrzejsi, bo jak powiada Fryderyk Nitzsche: „Co mnie nie zabija, to mnie wzmacnia”.
Adwent to czas oczekiwania. Dla wielu z nas jest to czas szczególnej refleksji, głębokiej i szczerej. To czas radości i okazja do okazywania sobie nawzajem większej troski, dobroci, miłości... Dobra Nowina, którą niesie Adwent, powinna dotykać każdego z nas - wierzących, jak i nieznających Boga. Szczególna misja spoczywa w tym okresie na córach i synach Kościoła katolickiego. Oto wkrótce narodzi się Ten, który jest Drogą, Prawdą i Życiem, a kto w niego wierzy, żyć będzie. Głosząc światu to właśnie przesłanie, wypełniamy niejako swą misję narzuconą każdemu, kto poznał Chrystusa i doświadczył Jego miłości. Dzieląc się tym wielkim przesłaniem, dajemy drugiemu człowiekowi szansę na odmianę jego losu, na ponowne odrodzenie duchowe w nowej formie. Dzielmy się więc między sobą, by miłość miała szansę się mnożyć."

Patrycja Skrobańska










Dzisiaj pierwszy dzień grudnia- zaczynamy z Hanią odliczanie do Świąt Bożego Narodzenia. Tak prezentuje się tegoroczny kalendarz adwentowy Hankusi.











Na kalendarzu wiszą puste torebeczki. Każdej nocy na bieżąco będę je uzupełniać. Ciekawość małej księżniczki nie zna granic ;) Wszystkie zostałyby otworzone jednego dnia. 
Sprawa gorzej wygląda z tłumaczeniem skąd biorą się te prezenty. O wszystko posądzony jest Święty Mikołaj ;) W wieku dwóch lat można przyjąć taką wersję :)


czwartek, 9 kwietnia 2015

Poświątecznie

"Każdy z nas potrzebuje zmartwychwstania w swoim życiu. 
Zmartwychwstania do Dobra, do Radości, do Pracy, do Przebaczenia.
Chrystus zmartwychwstał Pierwszy, pokonał Zło."


Piękne były nasze Święta. Ciepłe, miłe, rodzinne, pomimo złej pogody, różnych zdań na dany temat i porywczych temperamentów. Wszyscy jesteśmy różni, a w gruncie rzeczy bardzo do siebie podobni, najważniejsze, że się kochamy, pomimo... ;)
Pierwsze Święta Wielkiej Nocy Hani. Pierwsze Święta bez naszej Babci, ale wypełnione ciepłymi wspomnieniami o niej. Wspomnienie z dzieciństwa, zawsze przed Świętami, gdy nadchodził czas siania rzeżuchy mówiła nam wierszyk, który znała od swojej Babci. Pamiętam tylko fragment, nigdzie nie mogę go znaleźć "(...) Prosiły ją wnuczki: zasiej nam rzeżuszki. Siała, zasiewała, nasionka sypała. Hej, urośnij ziele na Wielką Niedzielę." Oraz drugi wiersz Ewy Szelburg- Zarębiny, który też często powtarzała:

Cukrowy baranek
Ma złociste różki.
Pilnuje pisanek
na łące z rzeżuszki.
A gdy nikt nie patrzy,
chorągiewką buja
i cichutko meczy
święte „Alleluja”.

Zasiałam w tym roku rzeżuchę, zdążyłam i pięknie wyrosła :) 

Hania i jej pierwsza święconka.






Ten piękny wianuszek to dzieło mojej Mamy. Jest teraz w trakcie kursu florystycznego i takie cuda tworzy.









Mój roześmiany, różowy zajączek :)



Idziemy do Dziadków na śniadanie wielkanocne.






Poszukiwania prezentów od zajączka w ogrodzie. 



Prezent dla mojego siostrzeńca- Iwusia był nietypowy. Tak zwana tablica sensoryczna. Ja byłam pomysłodawczynią podarunku, mąż i brat wykonawcami :) Praca zbiorowa.



A tak prezentował się nasz stół wielkanocny. W tym roku oprócz tradycyjnych potraw, znalazły się na nim przysmaki bezglutenowe. Jakiś czas temu musiałam przejść na dietę bezglutenową, więc kilka rzeczy zmodyfikowałam: pasztet, babkę i mazurka. Z nowości, pierwszy raz jedliśmy wielkanocną paschę- pierwszy, ale na pewno nie ostatni :)


Przepis na mazurka kajmakowego, bez którego nie wyobrażamy sobie świąt dostałam od mojej koleżanki Ani. Oryginalny przepis:

Ciasto: 
2 szklanki mąki krupczatki
20 dkg masła
10 dkg cukru pudru
jedno ugotowane żółtko

Kajmak:
0,5 l. mleka
20 dkg cukru
10 dkg masła
pokrojone ulubione bakalie

na potrzeby diety bezglutenowej spód mazurka upiekłam według przepisu:

szklanka zmielonych migdałów
1/2 szklanki cukru pudru
1/2 kostki masła
2 jajka
szczypta soli 

Sposób przyrządzania:
Nagrzewamy piekarnik do 175 st. C. Niewielką formę wykładamy papierem do pieczenia. Połowę cukru ucieramy z masłem, dodajemy żółtka, migdały i wszystko dokładnie mieszamy. Białka ubijamy na sztywno ze szczyptą soli, następnie dodajemy, wciąż ubijając, resztę cukru. Pianę łączymy delikatnie z masą. Wylewamy ciasto do formy. Pieczemy 15-20 min.


Niektórzy uznali, że wersja bezglutenowa jest doskonalsza ;)





Pasztet z fasoli, serdecznie polecam nie tylko od święta - pyszny. W przyszłości myślę, aby go modyfikować, może zamiast słonecznika i orzechów, suszone pomidory... muszę spróbować.

25 dkg fasoli drobny jaś
2 marchewki
pietruszka
2 cebule
150 ml oliwy
3 ząbki czosnku (ja nie używam czosnku)
4 jajka
sól, pieprz, majeranek
ziarna słonecznika i orzechy włoskie - opcjonalnie

Fasolę namaczamy dzień wcześniej. Gotujemy z warzywami, oprócz cebuli i czosnku, które kroimy w drobną kostkę i smażymy na oliwie. Gdy fasola zmięknie, mielemy ją, dodajemy cebulę, czosnek, przyprawy i jajka. Ja dodałam słonecznik i orzechy włoskie. Masę pieczemy w kąpieli wodnej przez godzinę i 20 minut w 130 C. 









Pascha skradła nasze serca. Długo szukałyśmy odpowiedniego przepisu. Pyszna, przybrana rodzynkami namoczonymi w rumie, suszonymi morelami i laskami wanilii. 

Piękne i pyszne były nasze Święta, najcudowniejsze z moim wiosennym kwiatuszkiem.





Poświątecznie wiosny Wam życzę. Słońca, kwitnących drzew i kwiatów. Nasza morelka jest coraz ładniejsza :)

poniedziałek, 9 marca 2015

8 marca - niedzielne kadry



















Legenda o stworzeniu mężczyzny i kobiety 

Kiedy Stwórca skończył stwarzanie mężczyzny,
zdał sobie sprawę, że zużył już wszystkie konkretne składniki.
Nie było nic więcej trwałego, nic stałego czy mocnego,
z czego mógłby stworzyć kobietę.

Stwórca zastanawiał się długi czas, w końcu wziął:
krągłość księżyca,
gibkość pnącza winorośli i drżenie trawy,
wysmukłość trzciny i kwitnięcie kwiatów,
lekkość listków i jasność słonecznych promieni,
płaczliwość chmur i niestałość wiatru,
miękkość ptasiego puchu i twardość diamentu,
słodycz miodu i okrucieństwo tygrysa,
żar ognia i chłód śniegu,
gadatliwość papugi i śpiew słowika,
fałszywość lisa i wierność matki lwicy.
Mieszając te wszystkie nietrwałe elementy,
Stwórca utworzył kobietę i obdarował nią mężczyznę.
Po tygodniu mężczyzna przyszedł i powiedział:

"Panie, stworzenie, które mi dałeś, unieszczęśliwia mnie.
Bez przerwy mówi i niemiłosiernie mnie dręczy,
tak że nie mam wytchnienia. Żąda, abym stale się nią
zajmował i w ten sposób tracę czas. Płacze o każdy
drobiazg i żyje bezczynnie. Przyszedłem,
aby Ci ją zwrócić, bo nie mogę z nią żyć".

"Dobrze" - odpowiedział Stwórca i wziął ją z powrotem.

Po tygodniu mężczyzna wrócił i rzekł:

"Panie, odkąd oddałem Ci z powrotem to stworzenie,
moje życie jest takie puste. Ciągle o niej myślę
- jak tańczyła i śpiewała, jak spoglądała na mnie
kątem oka, jak przekomarzała się ze mną, a później
mocno się do mnie przytulała. Była tak piękna i tak
delikatna w dotyku. Uwielbiałem słuchać jej śmiechu.
Proszę, oddaj mi ją z powrotem".

"Dobrze" - powiedział Stwórca.

I mężczyzna wziął ją na nowo.

Jednak trzy dni później znów wrócił i powiedział:

"Panie, nie rozumiem i nie potrafię tego wyjaśnić,
ale po wszystkich moich doświadczeniach z tym
stworzeniem doszedłem do wniosku, że sprawia mi
ona więcej kłopotów niż radości. Błagam Cię,
zabierz ją z powrotem! Nie mogę z nią żyć!"

"Ale nie możesz żyć i bez niej" - odparł Stwórca.

Następnie odwrócił się plecami od mężczyzny i
kontynuował swoją pracę.

Mężczyzna zdesperowany powiedział: "Co ja zrobię?
Nie mogę żyć z nią i nie mogę żyć bez niej!"

Legenda indyjska


















Nasza mała kobietka i pierwsze próby samodzielnego jedzenia :)





niedziela, 28 grudnia 2014

Przed snem...


W życiu nie ma ta­kiej chwi­li, abyśmy nie mieli wszys­tkiego, co pot­rzeb­ne, 
aby czuć się szczęśli­wymi. 
Po­myśl o tym przez mi­nutę [...]. 
Jeśli jes­teś nie­szczęśli­wy, to dla­tego, że cały czas myślisz raczej o tym, 
cze­go nie masz, za­miast koncentrować się na tym, co masz w da­nej chwili

Anthony de Mello












Czy można opo­wie­dzieć ból głowy al­bo lęk, który zak­leszcza ser­ce tuż przed zaśnięciem, al­bo uczu­cie nies­kończo­nej sa­mot­ności, gdy pat­rzy się na księżyc?
Olga Tokarczuk

Czasem są takie dni, wieczory, gdy nie wiadomo skąd pojawia się w sercu niepokój. Trzeba przeczekać, pozwolić mu odejść... Warto sobie wtedy przypomnieć co tak naprawdę jest ważne. 

Dobrej nocy.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Truskawki, piwonie i moja wyspa...



Sezon truskawkowy oficjalnie rozpoczęty. Z pierwszym w tym roku biszkoptem z truskawkami i galaretką czekałam na słońce. Galaretka nie komponuje mi się z deszczem i zimnem. Dłuuugo czekałam, ale jest i SŁOŃCE :)





Ostatnio inspiracje do pieczenia czerpię ze strony Dorotki. Cudowne przepisy, piękne zdjęcia, wszystkie ciasta jak do tej pory udane -odpukać :)
Gorąco polecam przepis na biszkopt rzucany- rewelacyjny. Bez proszku do pieczenia, puszysty, nie opadający.

Biszkopt nasączony ponczem (1/2 szklanki przegotowanej wody, sok z cytryny, rum i cukier puder do smaku), wyłożony kremem (200 ml śmietanki 30% zmiksowanej z serkiem mascarpone i 3 łyżkami cukru pudru), truskawkami i zalany tężejącą galaretką. Polecam - proste, szybkie i pyszne.




Kwitną piwonie- szkoda, że tak krótko. Muszę napatrzeć się na nie i nasycić ich piękną wonią, żeby wystarczyło mi na rok. Uwielbiam te kwiaty. Pięknie wyglądają, wydaje mi się, że są zlepione z setek piór, cudownie pachną. Wiele osób ma podobne skojarzenia dotyczące zapachu piwonii. Zazwyczaj jest to uroczystość Bożego Ciała- dziewczynki sypiące kwiatki, koniec roku szkolnego, początek wakacji. Mi się wydaję, że moje dzieciństwo pachniało piwoniami czuję w nich zapach beztroski. Pamiętam upalne, czerwcowe dni, gdy po dniu spędzonym u babci na działce, wracałyśmy z mamą i siostrą autobusem do domu z wielkimi bukietami piwonii. Dzieciństwo, działka babci. Fajne czasy :) 






Rozmarzyłam się... :) A jeżeli o marzeniach to moje wnętrzarskie się ziściło:)
Oto i ona wyspa STENSTORP (Ikea), już jest moja:)




Nawet nie myślałam, że będzie miała tak wiele zastosowań:) Mój kochany siostrzeniec Iwuś uciął sobie na niej popołudniową drzemkę.





Dobranoc...