Minął rok... bardzo szybko, jak jeszcze żaden w moim życiu. Mam wrażenie, że za szybko. Rok pełen zmian, nowych umiejętności, pierwszych razy, emocji, radości i łez, ogromnego szczęścia i wielkiego strachu. Piękny rok, bo pierwszy Hani. Piękny, ale nie łatwy. Cały czas uczę się oswajać swoje lęki. Chcę być kochającą, dobrą, ciepłą, odważną mamą, przy której Hania będzie czuła się bezpiecznie. Ciężko mi, gdy przychodzą dni, gdy czuję się bezsilna, słaba i mała, gdy emocje, które mną targają tak bardzo odbiegają od mojego wzorca.
Kluczem w macierzyństwie nie jest to, jak matki radzą sobie z dziećmi, ale jak radzą sobie ze sobą! Emilia Góźdź
W końcu szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko- i wiem, że nie jest to pusty frazes. Podobno trzeba pozwolić sobie na te złe emocje, pozwolić by przez nas płynęły, nie zagłuszać, nie wypierać, dać sobie do nich prawo- zaakceptować bo są nasze, ale nie przywiązywać się do nich, a wtedy same odejdą. I chyba tak jest. Na pewno tak jest. Nie ma dobrych bez złych, wszystko ma dwa bieguny...
Czasami, gdy mącą mi w głowie i wydaje mi się, że zamęczą patrzę na Moje Szczęście i wiem, że to minie. Odejdą.
Przecież tych dobrych jest więcej, dużo więcej. Tyle radości każdego dnia: wstawanie, stanie, pierwsze kroczki, uśmiechy, popisy, nowe umiejętności. Hania rozśmiesza mnie do łez, wzrusza, gdy wyciąga do mnie rączki, rozczula gdy się przytula i daje całuski :) Mój Cud świata.
Zdjęcia u góry z uroczystego Roczku Hani (02.08) i na dole z równie uroczystego dnia urodzin (29.07) :)


















































