poniedziałek, 9 marca 2015

8 marca - niedzielne kadry



















Legenda o stworzeniu mężczyzny i kobiety 

Kiedy Stwórca skończył stwarzanie mężczyzny,
zdał sobie sprawę, że zużył już wszystkie konkretne składniki.
Nie było nic więcej trwałego, nic stałego czy mocnego,
z czego mógłby stworzyć kobietę.

Stwórca zastanawiał się długi czas, w końcu wziął:
krągłość księżyca,
gibkość pnącza winorośli i drżenie trawy,
wysmukłość trzciny i kwitnięcie kwiatów,
lekkość listków i jasność słonecznych promieni,
płaczliwość chmur i niestałość wiatru,
miękkość ptasiego puchu i twardość diamentu,
słodycz miodu i okrucieństwo tygrysa,
żar ognia i chłód śniegu,
gadatliwość papugi i śpiew słowika,
fałszywość lisa i wierność matki lwicy.
Mieszając te wszystkie nietrwałe elementy,
Stwórca utworzył kobietę i obdarował nią mężczyznę.
Po tygodniu mężczyzna przyszedł i powiedział:

"Panie, stworzenie, które mi dałeś, unieszczęśliwia mnie.
Bez przerwy mówi i niemiłosiernie mnie dręczy,
tak że nie mam wytchnienia. Żąda, abym stale się nią
zajmował i w ten sposób tracę czas. Płacze o każdy
drobiazg i żyje bezczynnie. Przyszedłem,
aby Ci ją zwrócić, bo nie mogę z nią żyć".

"Dobrze" - odpowiedział Stwórca i wziął ją z powrotem.

Po tygodniu mężczyzna wrócił i rzekł:

"Panie, odkąd oddałem Ci z powrotem to stworzenie,
moje życie jest takie puste. Ciągle o niej myślę
- jak tańczyła i śpiewała, jak spoglądała na mnie
kątem oka, jak przekomarzała się ze mną, a później
mocno się do mnie przytulała. Była tak piękna i tak
delikatna w dotyku. Uwielbiałem słuchać jej śmiechu.
Proszę, oddaj mi ją z powrotem".

"Dobrze" - powiedział Stwórca.

I mężczyzna wziął ją na nowo.

Jednak trzy dni później znów wrócił i powiedział:

"Panie, nie rozumiem i nie potrafię tego wyjaśnić,
ale po wszystkich moich doświadczeniach z tym
stworzeniem doszedłem do wniosku, że sprawia mi
ona więcej kłopotów niż radości. Błagam Cię,
zabierz ją z powrotem! Nie mogę z nią żyć!"

"Ale nie możesz żyć i bez niej" - odparł Stwórca.

Następnie odwrócił się plecami od mężczyzny i
kontynuował swoją pracę.

Mężczyzna zdesperowany powiedział: "Co ja zrobię?
Nie mogę żyć z nią i nie mogę żyć bez niej!"

Legenda indyjska


















Nasza mała kobietka i pierwsze próby samodzielnego jedzenia :)





sobota, 7 marca 2015

Bezsilność...



Są takie momenty w życiu, że czujemy ją bardzo wyraźnie. Szczególnie, gdy cierpi osoba, którą bardzo kochamy i nie potrafimy, nie możemy jej pomóc. Możemy tylko być obok. Wysłuchać, wspierać i akceptować jej wybory.

Indira Gandhi powiedziała w wywiadzie dla "India Today" (w 1982):
"Smutkiem podzielić się nie można. Można podzielić się jedynie radością. Każdy cierpi w samotności. Nikt nie jest w stanie wziąć na siebie czyjegoś ciężaru. I w ostatecznym rachunku - każdy jest samotny, niezależnie od tego, jak blisko są jego najbliżsi. Z własnymi problemami staje się twarzą w twarz, bez świadków. - Czy może pani wskazać ludzi, którzy w najtrudniejszych chwilach byli z panią? - Nie. W najtrudniejszych chwilach człowiek jest sam". (dziękuję owlways house)

Wierzę bardzo mocno, że będzie dobrze. Musi być. Uwierz w to.


"Kiedy mówisz"


Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij ze jesteś gdy mówisz że kochasz


Jan Twardowski, 1988



"(...)Historia o budowniczym dróg życia każdego człowieka. Czy jest prawdziwa? W każdej historii, opowieści czy legendzie jest jakieś ziarenko prawdy. Wsłuchaj się w tą historię i przekaż ją dalej.(...)"

środa, 4 marca 2015

Luty



"– Dlaczego wszyscy tutaj są tak szczęśliwi, a ja nie?
– Dlatego, że nauczyli się widzieć dobro i piękno wszędzie – odrzekł Mistrz.
– Dlaczego więc ja nie widzę wszędzie dobra i piękna?
– Dlatego, że nie możesz widzieć na zewnątrz siebie tego, czego nie widzisz w sobie."

Anthony de Mello


Skończył się luty, mamy już marzec. Trochę mnie tu nie było. Myślałam -właściwie to nic się nie dzieje, o czym mam pisać, dzień za dniem mija... Usiadłam przed komputerem, przeglądnęłam zdjęcia i sama nie mogłam uwierzyć... ten miesiąc był dobry i piękny.



Hania wystrojona na urodziny kuzynki Julki- będzie impreza :)




Wypad na małe zakupy do Ikea ;) i wygłupy.  




Pierwsza podróż pociągiem. Trasa Gliwice - Katowice :)



Różowy tron dla różowej królewny ;) 




Leniwy walentynkowy poranek - Balerinka i smok. Balerinka obudziła się z kolejnym ząbkiem- ma ich już trzy :)




W drodze na weekend do Wisły. Przystanek Pszczyna i koniecznie zdjęcie z księżną Daisy.




Wisła- pogoda wymarzona: śnieg i słońce. Miłe towarzystwo, długie spacery, pyszne ciastka ;) Dzieci Iwuś i Hania- przeszczęśliwe. Hania ma czwartego ząbka:) 




Kolejna impreza w tym miesiącu- 30-ste urodziny przyjaciółki Ani, idziemy w komplecie.  






Haneczka-moja królewna skończyła siedem miesięcy- kiedy ten czas mija? :)




poniedziałek, 16 lutego 2015

Ach to ty... wiosna

"Gdzie kwitnie kwiat - musi być wiosna, a gdzie jest wiosna - wszystko wkrótce rozkwitnie."   Friedrich Rückert













Oto dowody - wiosna tuż, tuż :) Uwielbiam wiosnę. Wiem, że dopiero luty, że jeszcze śniegi i lody, że luty podkuj buty i że na pewno jeszcze przymrozi... ale ja już nie mogę doczekać się wiosny. Co roku o tej porze zaczynam wypatrywać jej nadejścia. Czekam na pierwsze pączki i maleńkie listeczki na drzewach. Na zieloną energię. Na nowy początek... wszystkiego. 

Słoneczko przygrzewa, kwiaty kwitną, leszczyna również,  bociany przyleciały- czuć wiosnę i... miłość w powietrzu. Dla spostrzegawczych -dwa zakochane gołąbki. Nie wiem tylko czy od wczoraj tak siedzą (Walentynki), czy to faktycznie zbliża się wiosna :)













P.S. Dziękuję Wam serdecznie za odwiedziny mojego bloga i pozostawione słówko, jest mi bardzo, bardzo miło. 

Pięknego tygodnia Wam życzę :)

czwartek, 12 lutego 2015

Tłusto i pysznie

"Zapusty, bo tak inaczej nazywano to święto, to w kalendarzu chrześcijańskim ostatni czwartek przed Wielkim Postem i pierwszy dzień ostatniego tygodnia karnawału. Geneza tego dnia sięga aż do czasów starożytnych. Wtedy był to dzień, w którym świętowano odejście zimy i nadejście wiosny. Ucztowanie opierało się na jedzeniu tłustych potraw, szczególnie mięs oraz piciu wina, a zagryzkę stanowiły pączki przygotowywane z ciasta chlebowego i nadziewane słoniną. Rzymianie obchodzili w ten sposób raz w roku tak zwany tłusty dzień.

Obecny zwyczaj - obchodzenia święta "na słodko” - pojawił się dopiero około XVI wieku. Królem święta stały się pączki, które jednak wyglądały nieco inaczej niż obecnie - w środku miały bowiem ukryty mały orzeszek lub migdał. Ten, kto trafił na taki szczęśliwy smakołyk, miał cieszyć się dostatkiem i powodzeniem."

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20150211/JEDZENIEIZABAWA0101/150219790




Według jednego z przesądów, gdy w tłusty czwartek nie zjemy ani jednego pączka - głównego bohatera święta - nie mamy co liczyć na powodzenie w ciągu całego roku.

Jeżeli powodzenie faktycznie zależy od zjedzonych pączków - to jestem spokojna, będzie dobrze :) Dzisiaj pączki wyjątkowo nam smakowały :)

sobota, 31 stycznia 2015

Przytulajmy się :)

Gorąco dziękujemy Wam za życzenia dla Hani. Sama nie wiem kiedy ten czas mija... a w ogóle, ten dobry czas mija kilkakrotnie szybciej. Tak już widać musi być.

Jeszcze nie jest tak późno, więc przypominam, że dzisiaj kolejne święto ;) Moja siostra jadąc do pracy usłyszała w radio, że dziś jest Międzynarodowy Dzień Przytulania. Powtórzyła mi to, więc od razu zgłębiłam temat :) Takie miłe święto, a ja nic o nim do dnia dzisiejszego nie wiedziałam. 


http://plastickheart.deviantart.com/art/hug-209320254

W roku 2015 Międzynarodowy Dzień Przytulania przypada na 31 stycznia (sobota)


Jak wiadomo, przytulanie to samo zdrowie. Nie tylko wspomaga odporność organizmu, ale również zmniejsza ryzyko chorób serca oraz niweluje objawy stresu. Dzień przytulania obchodzony jest w różne dni w wielu miejscach na świecie, m.in. w USA, Australii, Niemczech czy Austrii. Ta wyjątkowo przyjemna tradycja zapoczątkowana została w latach 80. w Stanach Zjednoczonych przez Kevina Zaborneya and Adama Olisa, którzy uznali, że Amerykanie niepotrzebnie wstydzą się okazywać uczucia publicznie. Tym bardziej po odkryciu przez naukowców z Instytutu Badań nad Dotykiem, że pary we Francji poświęcają na przytulanie aż 3 razy więcej czasu niż zakochani za oceanem. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że 31 stycznia stanie się w końcu świętem urzędowym. Każdemu przyda się dzień wolny przeznaczony na okazywanie czułości najbliższym.

http://www.kalbi.pl/miedzynarodowy-dzien-przytulania


Przy okazji poszukiwań informacji na temat dzisiejszego święta ;) znalazłam artykuł psycholog Elżbiety Dybińskiej o przytulaniu. Dzielę się z Wami tym tekstem. Przypomina o tym co naprawdę jest istotne, skłania do chwili refleksji...



Przytulanie - potrzeba kontaktu


Codziennie dbamy o zaspokojenie potrzeb materialnych. Żyjemy w ciągłym pośpiechu.
Pokrzykujemy na siebie wzajemnie aby zdążyć na czas, popędzamy nasze dzieci. 
Chcemy mieć więcej i szybciej. Patrzymy na to co mamy i na to czego nie mamy. 

Pojawia się luka, którą chcemy wypełnić. Niestety, posiadanie rzeczy jest chwilowe a satysfakcja szybko przemija. Znamy to z naszego życia. Już po kilku miesiącach po zakupie upragnionego samochodu lub nawet po zawarciu nowego związku żar mija.

To co możemy zrobić dla innych ludzi jest największym skarbem i pozostaje na wieki.
Czego człowiek potrzebuje najbardziej? 
Człowiek potrzebuje kontaktu z drugim człowiekiem. Potrzebuje dotyku i przytulania jak róża deszczu. 
Od urodzenia aż do ostatnich chwil swojego życia.
Jest to jedna z najważniejszych naszych potrzeb. Łączy się z potrzebą miłości, kontaktu, bliskości, przynależności, akceptacji. 


Możemy zauważyć, że gdy bliska nam osoba przytula nas z miłością, otacza nas serdecznie swoimi ramionami, pojawiają się takie uczucia w naszym ciele jak zadowolenie, ukojenie, radość, wdzięczność. Pojawia się poczucie bycia ważnym, rozumianym, akceptowanym. 
Jesteśmy spokojniejsi, czujemy też, że ktoś bliski nas wspiera. Pojawia się uczucie miłości, kochamy bliską nam osobę. W sytuacjach trudnych łatwiej zauważamy wiele możliwości rozwiązań naszych problemów. Mamy poczucie własnej wartości. 

Zapominamy o przytulaniu a być może niektórzy z nas wstydzą się przytulić. Jak mogą przytulać jeśli w domu nie było takiej tradycji, było tak zwane zimne wychowanie i nie potrafią tego robić, nie wiedzą jak, często nie wiedzą co czują chociaż sami pragną przytulenia. 


Aby przytulić się, należy się zatrzymać. Nie tylko fizycznie ale i skontaktować się ze sobą. Zajrzeć do swojego wnętrza , przytulić samego siebie, pobyć ze sobą i zadać sobie pytanie: co czuję, co jest dla mnie najważniejsze teraz, czego pragnę najbardziej? Zacząć od przytulenia siebie. 

Kiedy rodzi się małe dziecko, matka tuli je do siebie, głaszcze, całuje. Przekazuje mu swoja energię miłości uśmiechając się do dziecka. Dziecko rośnie, jest radosne, uśmiechnięte, rozwija się i jest zdrowe. My dorośli patrzymy na nie z zachwytem i możemy brać z niego przykład, bo pokazuje nam radość płynącą z życia. 
Dziecko w sposób naturalny podbiega do nas i przytula się odwdzięczając nam swoją miłość.


Gdy kończy się okres dzieciństwa ok. dwunastego roku życia, zaczyna się następny okres rozwojowy – dojrzewanie. Nasze dzieci wzrastają, poszukują swojej tożsamości, kształtuje się dalej ich osobowość. Wchodzą do grup rówieśniczych, bo chcą odpowiedzieć sobie na pytanie jaki jestem w oczach innych osób, kim jestem, jak wyglądam. 
Tworzą się pierwsze sympatie i pierwsze miłości. Często widzimy młodych ludzi przytulonych do siebie albo spacerujących trzymając się za ręce. Zaspakajają potrzebę bliskości, akceptacji, przynależności.


W dorosłości jakby zapominamy o tym , chociaż pragniemy przytulania, bo potrzeby pozostają jednakowe dla wszystkich ludzi. Z jakiego powodu tak się dzieje? Zadajemy sobie pytanie dlaczego tyle małżeństw się rozpada? Jak wielu z nas potrafi zatrzymać się i z miłością przytulić bliską nam osobę.

Jeśli nie wiemy jak to zrobić, zacznijmy od siebie. Kiedy czujemy, że chcemy być przytulani, przytulajmy sami. Zaspakajamy tym własną potrzebę wdzięczności, kontaktu, miłości.
Naukowcy i wielcy teoretycy osobowości potwierdzali swoimi badaniami fakt jak ogromną moc ma przytulanie. 
Udowodniono, że wpływa na rozwój fizyczny, psychiczny, społeczny, moralny i poznawczy człowieka. 

Agresja to nic innego jak zwrócenie na siebie uwagi i prośba o miłość. Ludzie nie przytulani więdną, słabną, kurczą się, odchodzą zamykając się w sobie.

Brak przytulania to samotność, somatyzacja ciała, czyli pojawiają się bóle w ciele a następnie pojawiają się choroby. To niezaspokojone podstawowe potrzeby i zagubione wartości.


Co daje nam przytulanie? 

Dodaje nam sił do życia, wyzwala uśmiech i czułe słowa. Daje zadowolenie i radość, czujemy się szczęśliwi i docenieni. Przyczynia się do utrzymywania dobrego samopoczucia i utrzymywania zdrowia. Pomaga w realizacji marzeń. Spełniamy się.

Mamy potrzebę najzwyczajniej w świecie po prostu przytulić się.

Otwierajmy się na bliskie nam osoby, przytulajmy się, wyrażajmy nasza wdzięczność za to, że są. 







Nic dodać, nić ująć. Przytulajmy się -nie tylko od święta :)