poniedziałek, 27 lipca 2015

Od świętej (H)anki zimne wieczory i ranki





Tak oto pięknie obchodziliśmy pierwsze imieniny Hani. Było ciepło i miło. I nie mówię o pogodzie, chociaż ta była wymarzona. Ciepło i miło było w naszych sercach, wokół nas... Nasza Hanna (hebr. han­nah - łaska), nasza łaska...

Małe spa w ogrodzie, w basenie pełnym kosmosów.




Papierówka u dziadków pierwszy raz owocowała. Pierwsze jabłuszko na pierwsze imieniny :)



Niedzielny spacer z mamą i tatą oraz moczenie nóżek w fontannie.



Wycieczka nad Czechowice i plażowe szaleństwo.



To wszystko jednego dnia :)

Korzystamy z lata ile się da, łapiemy promienie słońca, bo w końcu Hanna (26.07) to już przecież... jesienna panna :) 


niedziela, 26 lipca 2015

Dwa brzegi ponad tęczą w lipcowych kadrach





We wstępie książki Ewy Pisuli-Dąbrowskiej "Dwa brzegi ponad tęczą" zatytułowanym Kazimierska choroba Zdzisław Skrok napisał: Lektura ta jest jednak tylko dla wybrańców. Tylko tych olśni i zachwyci. Tych, którzy popadli w kazimierską chorobę albo są na dobrej ku niej drodze. A niewtajemniczeni nie mają tu nic do szukania.

Ja już dawno zapadłam na kazimierską chorobę. Kazimierz Dolny skradł moje serce. Kocham do niego wracać. Książka "Dwa brzegi ponad tęczą" olśniła mnie i zachwyciła. Jest to zbiór opowiadań o Kazimierzu i jego mieszkańcach, ale nie tylko... Pięknie ujęła to moni-libri: "(...) Dwa brzegi ponad tęczą raczej się smakuje, nie pochłania. Raczej długo maluje się obraz według wskazań Ewy Pisuli-Dąbrowskiej, czekając jego wyschnięcia, aby barwy się nie rozmyły, kolory nie rozmazały. I właściwie – nie opowiem o czym jest książka, bo nie sposób, ale to garść wspomnień z przeszłości, uwag do teraźniejszości, myśli niewypowiedzianych, żywych ciągle obrazów. W tej książce, jak mówi sama autorka:

… podzieliłam się tym, co do mnie z czasem wróciło.

Echem.

Echem niesionym wiatrem, naznaczonym losem.

Było zmiennie słyszalne. Czasami było jak zapach.

Ulotne.

Bywało, że czekałam, aż zapach wejdzie w reakcję ze skórą, odparuje i pozostaną jedynie odczucia. Echo.

(...)"


Gorąco polecam, wspaniała lektura.


A tymczasem kadry z pięknego i gorącego pierwszego dnia lipca. Miesiąc przywitaliśmy w Kazimierzu...



































poniedziałek, 20 lipca 2015

Zawsze znajduj czas na małe przyjemności, to z nich tworzy się duże szczęście...


Wróciłyśmy do domu. Pierwsza część wakacji za nami. Spędziłam z Hanią, moją Mamą i siostrzeńcem Iwusiem trzy piękne tygodnie w "naszych" Górach Świętokrzyskich. Nie było lekko :) Dwoje kochanych, przeuroczych łobuzów dało nam w kość :) Iwuś dwuletni superbohater, z ogromną wyobraźnią, żądny przygód, uwielbiający wszelkie eksperymenty z przelewaniem i wylewaniem wody, herbaty, mleka i wszelkich innych płynów oraz Hania jedenastomiesięczna torpeda, przemieszczająca się coraz szybciej i coraz dalej, ciekawa wszystkiego...
Gdy dwa żywe srebra późnym wieczorem zasypiały - my ogłuszone ciszą, nawet nie miałyśmy siły rozmawiać :) Te trzy tygodnie to był bardzo dobry czas wypełniony wycieczkami, spacerami, szaleństwem od rana do nocy na świeżym powietrzu. Małymi przyjemnościami. Było ich dużo dla dzieci, ale sporo też dla nas :) Nasze małe przyjemności... zerwany bukiet na łące, koszyk czereśni, uroczy wyszywany obrus wyszperany w second handzie, piękny kadr w aparacie, kawa na tarasie z widokiem na las... 

Czerwcowe, czereśniowe zbiory.


Bodzentyn w poniedziałek (dzień targowy). Intensywnie spędzony czas i krótka regeneracja sił w drodze powrotnej do domu :)


Na trasie- wiatrak typu holenderskiego Swarszowice. 


Hania zaczęła coś tłumaczyć Iwusiowi, a on albo nie zrozumiał, albo niezainteresowany tematem postanowił... założyć jej kapelusz :) 


Takie piekarnie jeszcze istnieją :) Bodzentyn


Zagroda Czernikiewiczów w Bodzentynie -najstarsza i jedyna tak kompleksowo zachowana małomiasteczkowa zagroda znana z terenów Kielecczyzny. Piękne miejsce, aż wstyd się przyznać- przez nas odkryte dopiero w tym roku.




Małe przyjemności...





Dzieci zadowolone, uśmiechnięte,  czego chcieć więcej... :)




poniedziałek, 15 czerwca 2015

"Czas jest najcenniejszym co mamy (...)"




"Pracuj ciężko w czasie przeznaczonym na pracę. Baw się intensywnie, gdy przychodzi czas na zabawę. Ciesz się słuchaniem starych historii opowiadanych przez babcię, póki wciąż jeszcze żyje. Nawiązuj głęboki kontakt ze swoimi znajomymi. Patrz na dzieci oczami pełnymi cudów, jakimi one same patrzą na świat. Śmiej się z dowcipów i życiowych absurdów. Oddawaj się swoim pasjom i pragnieniom. Gromadź oszczędności na czarną godzinę i zbierz ich wystarczająco dużo, byś mógł wydać je w słoneczny dzień."
Philip G. Zimbardo (z książki Paradoks Czasu)


Pierwszy raz zetknęłam się z postacią Philipa Zimbardo na studiach. Psychologi uczyliśmy się z bestselleru, którego Zimbardo jest współautorem "Psychologia i życie". Wtedy książka trudna do zdobycia. Nieliczni mieli swoje egzemplarze, co było powodem do dumy i nie zamierzali się się z nimi rozstawać, nawet po zakończeniu studiów. Ja ratowałam się kserówkami z egzemplarza uczelnianej biblioteki- na który były zapisy i długa kolejka. 

Philip Zimbardo amerykański psycholog, jeden z najbardziej znanych psychologów na świecie w maju odwiedził jedną w gliwickich szkół. Nasi telewizyjni reporterzy byli tam z kamerą. Serdecznie zapraszam Was do obejrzenia wywiadu z Zimbardo.





Dowiedziałam się, że Zimbardo często odwiedza Polskę i darzy ją ogromnym sentymentem nazywając swoją drugą ojczyzną. Wielkie było moje zdziwienie, gdy uświadomiłam sobie, że chodzimy po tych samych ścieżkach... w Katowicach na Nikiszowcu. Zimbardo jest założycielem i patronem działającego od 2014 roku jedynego w Polsce Centrum Zimbardo, ulokowanego własnie na Nikiszu. Ośrodek ten jest miejscem spotkań i edukacji młodzieży (www.centrumzimbardo.pl) .

Centrum Zimbardo mieści się przy moim ulubionym Cafe Byfyj w samym środku nikiszowskiego rynku. Świat jest bardzo mały...


"Czas jest najcenniejszym co mamy i co możemy dać drugiej osobie. Podróż przez swój czas odbywasz tylko jeden raz, więc niezwykle istotne jest, byś wykorzystał ją możliwie jak najlepiej. "
Philip G. Zimbardo 


Sobotni czas ofiarowaliśmy sobie, naszej rodzinie i przyjemnością :) Rano wybraliśmy się do Starej Fabryki Porcelany na Eko Jarmark i kiermasz ceramiczny. Znowu w domu  przybyło kilka talerzyków, miseczek i dzbanuszków - kiedyś się nimi pochwalę :)















Wycieczkę jak zwykle zakończyliśmy na Nikiszu- tym razem śladami Zimbardo. On też wpada na kawę do Byfyju ;)




"Niektóre rzeczy, takie jak batoniki, zwiększają nasz poziom szczęśliwości na bardzo krótki okres. To dobra wiadomość. Zła wiadomość jest taka, że nie wychodzi nam dobrze wskazywanie tego, co w przyszłości uczyni nas szczęśliwymi. Jest całkowicie możliwe, że będziemy pracować latami, by osiągnąć pewien cel - powiedzmy, że będzie to Milky Way - a kiedy wreszcie go osiągniemy, odkryjemy, że wcale nie czyni nas szczęśliwszymi. Okaże się, że tak naprawdę chcieliście Snickersa."
Philip G. Zimbardo (z książki Paradoks Czasu)























"Myślenie o przeszłości i przeszłości, może sprawić, ze będziesz szczęśliwy, lecz szczęście to może pojawić się jedynie w twoim aktualnym stanie umysłu."
Philip G. Zimbardo (z książki Paradoks Czasu)







Na nikiszowskim rynku wystawiali swe prace artyści Grupy Janowskiej. Moją uwagę przykuły dwie akwarele, a na nich bardzo dobrze znany mi widok... aż zatęskniłam :) 







Niedługo wakacje, mam nadzieję, że uda nam się ponownie odwiedzić nasze "miejsca mocy". Zaczynamy już się pakować :)